
Jednolita teoria starzenia.
„Starość nie radość” mówi ludowe porzekadło. Z drugiej strony jesień życia może być równie pogodna, ba nawet dynamiczna, co bujna wiosna czy energetyczne lato. Najczęściej niestety tak nie jest. Tylko nieliczni cieszą się dobrym zdrowiem, aż po zimę swoich dni!

Korozja czyli fizyka starzenia się.
Proces starzenia można śmiało nazwać korodowaniem ciała. Wszystkiemu winna jest entropia. Innymi słowy narastanie bałaganu w naszym organiźmie. Zbiegają się tu trzy dziedziny, które mają co nie co do powiedzenia: fizyka, teoria informacji i genetyka. II Zasada Termodynamiki głosi, iż w każdym układzie izolowanym rośnie nieporządek. Ów wzrost entropii objawia się utratą informacji. Za każdym razem, gdy komórki dzielą się albo zostają narażone na działanie trujących związków chemicznych, powstają drobne błędy w naszym DNA, kumulujące się aż do stanu, kiedy komórka nie jest już zdolna do reprodukcji. Tak oto w ten sposób, druga zasada termodynamiki zdobywa władzę nad życiem.

Molekularny figiel i kwantowa furtka.
Starzejący się organizm po prostu płata nam figla za figlem. Stopniowo gromadzi błędy w materiale genetycznym, przez co zmniejsza się sprawność naszych komórek i w konsekwencji całego ciała. Starość więc to nic innego jak utrata zdolności naprawiania uszkodzeń na poziomie molekularnym. Z powodu żelaznych praw fizyki jesteśmy skazani na umieranie. Naukowcy jednak mają nadzieję, że ludzie będą w stanie kiedyś sztucznie zmniejszać entropię układu zamkniętego. Szansy upatrują w medycynie molekularnej. Geny starości byłyby naprawiane, bądź eliminowane, a entropia rosłaby gdzieś indziej, tak aby równowaga, którą determinują prawa fizyki, została zachowana w przyrodzie.

Po prostu rdzewiejemy!
Często narzekamy, żaląc się, że strzela nam w kościach, że bolą nas mięśnie… Najczęściej pierwsze tego typu symptomy pojawiają się po 40-stce. I rzeczywiście zachodzą powoli procesy podobne do tych odpowiedzialnych za rdzewienie żelaza, pokrywania się srebra patyną i palenia się ognia czyli utleniania. A to nic innego jak tylko proces korozji napędzany energią chemiczną zawartą w tlenie atmosferycznym, którym oddychamy. Tlen – nasz chleb codzienny ma swoją ciemną stronę. W niekontrolowanym procesie utleniania wytwarzają się niezwykle dynamiczne cząsteczki, wolne rodniki, które potrafią rozrywać białka i kwasy nukleidowe, niszcząc mechanizmy funkcjonowania komórek.

Antidotum – witaminy życia.
Proces utleniania hamują przeciwutleniacze do których należą witaminy E, C i A, a także beta-karoten, dysmutaza nadtlenkowa (SOD), katalaza oraz peroksydaza glutationowa. Antyoksydanty pozwalają żyć dłużej, ponadto zatrzymują procesy rakotwórcze, chronią także przed chorobami sercowo – naczyniowymi i schorzeniami układu nerwowego oraz odpornościowego. Ciągle pozostaje pytanie jak wyzerować utlenianie? Medycyna molekularna kiedyś znajdzie i na to odpowiedź. Póki co, dbać o siebie możemy stosując odpowiednią dietę, bogatą w naturalne witaminy. Generalnie im mniej kalorii, tym mniej zniszczeń na poziomie molekularnym. Organizm energetycznie wychłodzony lepiej radzi sobie z przepływem życiodajnych informacji. Czerstwy nie znaczy wyschnięty. Czerstwy to zapomniany synonim zdrowego!
luźny przekład z angielskiego
Krzysztof Ziewacz
Źródło: Michio Kaku: „Visions or how science will revolutionize the XXI century and beyond”

2 Odpowiedzi do “Dlaczego rdzewiejemy? Krzysztof Ziewacz”
Pozostaw odpowiedź